Menu





Jeszcze nie tak dawno istniał praktycznie jeden sposób prezentacji zdjęć: wystawa. No i druk, jeśli ktoś miał możliwości. A teraz? Pojawiła się cała gama możliwości: Internet, grupy dyskusyjne, szybkość i wygoda, jaką niesie fotografia cyfrowa i nagle okazało się, że nie ma żadnego problemu, by pokazać wystawę czy zdjęcie, znajomym, czy też nieznajomym na całym świecie...
Całkiem obok, egzystuje sobie jednak Świat Diapozytywu. Jeśli ktoś miał okazję obejrzeć choćby jeden pokaz slajdów, pewnie zapamięta go na długo. Jeśli ktoś miał okazję obejrzeć jeden pokaz diaporamy, nie zapomni go nigdy.
Tak było ze mną. Od 10 prawie już lat pamiętam wrażenie, jakie wywarło na mnie synchroniczne oddziaływanie światła i dźwięku. Pamiętam, że choć wtedy nie miałem złudzeń, że kiedyś uda mi się zrobić podobne zdjęcia, to chciałem pokazywać je w taki sposób, diaporama i pokazy slajdów wciągnęły mnie bez reszty.

Dopiero pod koniec 2002 roku, głównie dzięki desperackiej decyzji o zakupie rzutnika, zacząłem składanie diaporam. Eksperci być może się oburzą, gdyż dla wielu nie istnieje coś takiego jak diaporama przyrodnicza. Być może mają rację. Nie muszę tak nazywać swoich pokazów. Ale czy nazwa jest aż tak istotna? Dla mnie liczy się radość, jaką daje mi oglądanie efektu, często razem z tłumem ludzi, którzy widzą go po raz pierwszy. Ja się chyba przy tym bawię równie dobrze, jak reszta oglądających...;)

Długo zastanawiałem się, czy umieścić na stronie www taki pokaz. Na razie nie znalazłem argumentu, który by mnie przekonał, że warto. Klimat slajdowiska, muzyka, ciemna sala, stłumione szepty i cichy szum rzutnika, to jest to, co powinno nieodłącznie towarzyszyć diaporamie. Może tymczasem niech tak zostanie.


Dla zainteresowanych podaję link Organizatora corocznego festiwalu diaporam w Szczecinie:

http://www.zamek.szczecin.pl/fotoklub/diaporama.htm




   Menu